Straszna śmierć na polu kukurydzy

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
06-07-2021,11:40 Aktualizacja: 06-07-2021,11:52
A A A

Na polu kukurydzy położonym kilka kilometrów od Mediolanu znaleziono zwłoki dwóch młodych kobiet. Wcześniej na włoski numer alarmowy 112 przyszło zaskakujące zgłoszenie.

- Pomocy, przejechał nas kombajn. Moja przyjaciółka nie żyje, a ja jestem ranna - powiedziała do słuchawki kobieta po arabsku - donosi "Fakt" powołując się na dziennik "Corriere della Sera".


wypadek przy wycince drzew, Janówka Wschodnia, powiat zamojski, Siemierz

72-latek przejechany tylnym kołem ciągnika

Ratownicy zostali poinformowani, że w lesie w okolicach miejscowości Janówka Wschodnia (pow. zamojski, woj. lubelskie) ciągnik rolniczy przejechał mężczyznę. Zgłoszenie pochodziło od świadków zdarzenia. "Po dojeździe pierwszych...

Po chwili połączenie zostało przerwane, a ponieważ rozmowa była bardzo krótka początkowo nie było możliwe dokładne zlokalizowanie miejsca, z którego dzwoniono. Mimo to natychmiast wszczęto poszukiwania kobiet - m.in. z wykorzystaniem helikoptera.

Ciała - jak się okazało Marokanek w wieku 28 i 32 lat - leżały na polu kukurydzy w gminie San Giuliano Milanese, około 3 kilometrów na południowy wschód od Mediolanu. Ze wstępnych badań wynika, że jedna została zabita bezpośrednio przez opryskiwacz (nie jak zgłaszano kombajn), a druga zmarła uduszona oparami pestycydów.

Włoscy karabinierzy zatrzymali 28-letniego rolnika, który podejrzany jest o nieumyślne spowodowanie śmierci kobiet. Mężczyzna zeznał, że niczego nie zauważył i dlatego odjechał.

Z ustaleń dziennika "Corriere della Sera" wynika, że Marokanki nie miały stałego adresu zamieszkania i prawdopodobnie obozowały razem z dwoma mężczyznami na polu dawnego lasu narkotykowego. Kiedy doszło do tragedii, towarzysze mieli uciec, zostawiając je bez pomocy. Na miejscu zostawili jednak telefony komórkowe, dzięki czemu karabinierzy łatwo ich namierzyli.
 

źródło: "Fakt"

Poleć
Udostępnij