PZŁ instruuje myśliwych. W weekend dzików odstrzelono mniej niż zakładano
Przerwij polowanie, udokumentuj zajście, poproś o interwencję policji, nie wdawaj się w dyskusję z osobami, które usiłują zakłócić przebieg polowania - instruuje myśliwych PZŁ. A w weekend odstrzelono tylko ponad 700 dzików.
Zasady postępowania na łowiskach Polski Związek Łowiecki przekazuje z uwagi na przypadki zakłócania i blokowania polowań na dziki (prowadzonych w związku ze zwalczaniem afrykańskiego pomoru świń).
Branża mięsna też popiera odstrzał dzików
"Pojawianie się osób postronnych na obszarach gdzie prowadzone jest polowanie zbiorowe, jak również indywidualne, stwarza realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, zarówno myśliwych, jak i osób blokujących polowania" - podkreśla w komunikacie PZŁ.
Łowczy przypominają, że w przypadku realizacji odstrzału sanitarnego (w drodze polowania), który wynika z przepisów ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych, osoby zakłócające lub blokujące takie polowania podlegają sankcjom karnym, w tym grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
"Niezmiernie istotne zatem wydaje się być zgłoszenie policji faktu, że polowanie, które zostało zablokowane, obejmowało odstrzał sanitarny dzików. W tego rodzaju sytuacjach oprócz policji bezwzględnie powiadomić trzeba także władze łowieckie" - wskazuje związek.
Izby rolnicze pytają ekologów. Gdzie byliście, gdy wybijano zdrowe świnie?
Wspomniana dokumentacja (np. zdjęciowa) zajścia będzie materiałem dowodowym. Zgodnie z instrukcją PZŁ, po zakończeniu przerwanego polowania konieczne jest oszacowanie strat finansowych poniesionych przez myśliwych oraz koło łowieckie.
Chodzi o ewentualne wystąpienie z roszczeniem cywilnym wobec osób, które się do nich przyczyniły, a zostały wylegitymowane przez policję.
Tymczasem podczas wielkoobszarowych polowań w pierwszy weekend (12-13 stycznia myśliwi) zabili 721 dzików w 437 polowaniach - dowiedziało się Radio ZET. Wpływ na mniejszą liczbę zastrzelonych zwierząt miały protesty organizacji prozwierzęcych, blokady polowań i niechęć samych myśliwych.
- Nie ma tu mowy o odstrzale 200 tysięcy dzików. To nie jest rzeź czy masowe zabijanie, tylko ograniczanie populacji - mówi stacji Paweł Niemczuk, Główny Lekarz Weterynarii.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś