Potrzebne są chłodnie na upolowane dziki

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
21-11-2017,9:45 Aktualizacja: 21-11-2017,12:25
A A A

Koła łowieckie nie mogą wywiązać się z obowiązku odstrzału dzików ze względu na brak chłodni do przetrzymywania tusz na czas badania - przekonywał podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa Andrzej Nowicki, starosta piski (woj. warmińsko-mazurskie).

Według Ewy Lech, wiceminister rolnictwa problem polega na tym, że myśliwi, gdy upolują dzika z regionu, w którym trzeba go przebadać, a np. chłodnia jest pusta, to jednego osobnika  trzymają w niej, blokując miejsce dla następnych tusz.

walka z asf, badanie próbek dzików, Krzysztof Niemczuk, Państwowy Instytut Weterynarii

ASF przekroczy linię Wisły? To byłby czarny scenariusz

System laboratoriów jest przygotowany na czarny scenariusz dotyczący afrykańskiego pomoru świń. Mam nadzieję, że się jednak nie spełni - powiedział prof. Krzysztof Niemczuk, dyrektor Państwowego Instytutu Weterynarii-Państwowego Instytutu...

- Nic by się nie stało, gdyby ten dzik był dokładany do innych. Wśród upolowanych ASF stwierdzamy chyba tylko u 2-4 proc., a więc nie jest to wielkie ryzyko, że przepadłyby pozostałe dziki. Inwestowanie w nieskończoność w chłodnie, które kosztują ponad 10 tys. zł to jest droga donikąd - wskazywała wiceszefowa resortu.

Paweł Niemczuk, główny lekarz weterynarii podkreślił z kolei, że kiedy zapadła decyzja o redukcji populacji dzika, dodatkowo zakupiono 9 chłodni dla województwa podlaskiego, 8 dla  mazowieckiego i 68 dla lubelskiego. - A zatem chłodnie będą na miejscu i zostaną wykorzystywane. Będą własnością Inspekcji Weterynaryjnej - zapewniał.

Przypomniał też, że ASF występuje na Białorusi i na Ukrainie, a tam nie zwalcza się tej choroby. - Niestety, ale przez lata będziemy musieli redukować populację dzika na bieżąco i chłodnie będą niezbędne. Oczywiście w przypadku uszkodzenia czy napraw będą musiały znaleźć się na ten cel środki finansowe - mówił szef Inspekcji Weterynaryjnej.

dziki, przypadek asf, afrykański pomór świń, obwód kaliningradzki

ASF wykryty u dzika w Rosji przy granicy z Polską. Jest nowy obszar zagrożony

Ogniska afrykańskiego pomoru świń nie są wykrywane w Polsce już od kilku tygodni. Sytuacja więc stabilizuje się i ulega poprawie. Niestety za naszą wschodnią granicą jest inaczej. Służby weterynaryjne w Rosji poinformowały o wystąpieniu przypadku...

Starosta Nowicki zauważył, że nie zostały zakupione chłodnie dla woj. warmińsko-mazurskiego. Polemizował też z wiceminister Lech. - Nie może być takiej odpowiedzi, że "może być jeszcze jeden dzik i dlaczego oni go tam nie składają". Nie można. Inspektor weterynarii przyjeżdża dopiero po zapakowaniu całej chłodni. Trwa to około dwóch dni - wyjaśniał.

Wyliczał, że jedna chłodnia jest dla czterech kół, w których jest 200 myśliwych. Teoretycznie co trzeci może odstrzelić dzika w ciągu doby. Jeśli zatem będzie to ok. 60-70 dzików z danego terenu, a pojemność chłodni wynosi 20 dzików, to pozostałe odstrzelone sztuki trzeba gdzieś przetrzymać.

- A nie ma ich gdzie przetrzymać ze względu na to, że w czasie kiedy chłodnia jest zamknięta i zaplombowana, nie można jej pod pod rygorem odpowiedzialności karnej otwierać i dokładać dzików - tłumaczył starosta z Pisza. Chłodnię opróżnia się dopiero, gdy przyjdą wyniki badań.

- Myśliwi starają się w ciągu dwóch, trzech dni wykonać odstrzał w takim stopniu, żeby chłodnia była zapełniona, ale jak byłaby druga chłodnia, to byłoby dwa razy więcej odstrzelonych dzików - przekonywał samorządowiec.
 

Poleć
Udostępnij