Nasi rolnicy słono płacą za wojnę na Ukrainie. Co dalej?
Ogłoszony przez Rosję zakaz importu warzyw i owoców z Polski od początku sierpnia to nie pierwszy cios w naszych rolników wskutek wojny na wschodzie Ukrainy.
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 374/2014 z dnia 16 kwiecień 2014 r. obniżono lub zniesiono cła na towary pochodzące z Ukrainy.
Efekty ułatwienia handlu z Ukrainą odczuli już w tym roku rolnicy z Zamojszczyzny, gdy stali w długich kolejkach, aby sprzedać rzepak. Tymczasem wagony z ukraińskim rzepakiem, na który nie ma już ceł podążały przez granicę.
Podobnie będzie ze zbożem, bo choć żniwa jeszcze na dobre się nie zaczęły, to cena pszenicy w skupie spadła nawet do 500 zł za tonę, a co będzie za dwa, trzy tygodnie?
Zgodnie ze wcześniej wspomnianym rozporządzeniem już w tym roku można sprawdzić bez cła z Ukrainy w ramach kontyngentu taryfowego m.in. 950 tys. ton pszenicy rocznie.
Co roku ilość ta ma się zwiększać, aby za 5 lat osiągnąć 1 milion ton. Czy ktoś zrekompensuje naszym rolnikom ponoszone straty? Czy znowu będą musieli sobie pomóc sami? Na te pytania nie ma dziś odpowiedzi.